Czy to w ogóle ma sens?
Kiedy piszę te słowa, leżę w wannie i łapię chwilę oddechu od mojej codzienności. W tle słychać gitarę Joe Bonamassy oraz głos mojego synka, który jeszcze pięć minut temu gryzł namiętnie kabel od pochłaniacza wilgoci i nie rozumiał mojego zdenerwowania, a teraz siedzi z tatą w pokoju i bawi się sam ze sobą. Tato chyba zaległ na kanapie.
Nigdy dotąd publicznie nie dzieliłam się recepturami na moje dania. Myślę, że to wynikało w dużej mierze z tego, że gotuję tak naprawdę bez przepisów. Nie odmierzam skrupulatnie składników, nie bawię się w ich ważenie. Może też dlatego nie lubię piec, bo jednak ciasto często wymaga konkretnych proporcji, a mnie to zwyczajnie nuży. Wolę dodać szczyptę tego i owego, garstkę czegoś innego i w ten sposób wyczarowuję za każdym razem coś innego na talerzu, co wzbudza zachwyt ludzi wokół. Rzecz jasna syn nie zawsze podąża za nowościami kulinarnymi i zdarza się, że dla niego muszę jednak przyrządzić coś bardziej tradycyjnego, przynajmniej w jego mniemaniu.
Przygotowując posiłki dla mojej rodziny, zawsze gdzieś z tyłu głowy pamiętam o piramidzie żywieniowej. Staram się, by były one przede wszystkim zdrowe. Przyznaję, że ta lekka fiksacja na punkcie jedzenia pojawiła się po narodzinach mojego dziecka, choć już przed jego narodzinami przestaliśmy jeść mięso. Co prawda synek od czasu do czasu pałaszuje kawałek wołowiny czy indyka, ale są to dania gotowane specjalnie dla niego.
Patrzę na swoją kuchnię - nie wygląda ona jak z magazynu reklamowego - w zlewie stosik naczyń, na blacie talerz z resztkami gofrów ze śniadania, dwa kubki, torebka po chlebie, a na podłodze królują zabawki. Nie mam idealnych naczyń, w których nawet kupa będzie wyglądać elegancko i szykownie. Więc gdy będę próbowała uwiecznić na zdjęciach moje małe kulinarne zaklęcia, z góry proszę o wyrozumiałość.
Wiem, że estetyka dania ma ogromne znaczenie, ale i tak najważniejsze jest to, kiedy możemy z kimś usiąść do stołu, uśmiechnąć się do siebie, opowiedzieć o swoim dniu i przy okazji zjeść razem coś pysznego.
Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze mamy to szczęście, że czasem robimy posiłki tylko dla siebie. Znam uczucie samotności. Pamiętam je doskonale. I może też dlatego tak bardzo jestem wdzięczna losowi za to, co mam dziś i doceniam każdą wspólną chwilę.

Komentarze
Prześlij komentarz